Położył się do łóżka, loki opadały mu na ramiona, oddychał ciężko.
-Mieliśmy się PURWAMAC pocałować... Cholerny Gally...-Powtarzał do siebie cicho.
Nagle przez jego głowę przeszła dziwna myśl, myśl która była jednocześnie niedorzeczna ale wydawała się Harry'emu całkiem normalna...Całkiem naturalna..
-Ja, ja go kocham...-Pomyślał-Ja naprawdę go kocham.
Zamknął oczy, cały czas myślał tylko o nim. O chłopaku w hipnotyzujących, niebieskich oczach.
Pogrążył się w śnie, i nadziei że kolejny dzień przyniesie mu kolejną okazję na pocałunek z Louisem.
*
Budzi się, słońce oświetla całe pomieszczenie, nikogo niema na innych hamakach-Dziwne.
Wstaje-Wychodzi na ciepłą i suchą już trawę, co oznacza że jest już po 9.
Już pewnie wszyscy są na śniadaniu..Pytanie tylko dlaczego Newt go nie obudził?
Te pytanie dręczyło go aż do samej stołówki.
Na miejscu zobaczył Newta siedzącego z twarzą w swojej jajecznicy, kompletnie zaspanego.
Był blady i miał podkrążone oczy, wyglądał jakby miał zaraz wykitować-Pomyślał Harry.
-Newt? Wszystko Ogay? Co się stało?-Zapytał chłopak podchodząc do przyjaciela.
-Niiic...Nie ważne, ah! Czasami tak jest że coś nie pójdzie, ale to nie twoja sprawa świerzuchu.
Zapadła niezręczna cisza. Harry przysiadł się do Newta, ale nie wiedział jak go pocieszyć bo..Nie wiedział co się stało.
-Słuchaj Harold...Miałem wczoraj małą wymianę zdań z Gally'm..On twierdzi że przymilałeś się do Zwiadowny-Louisa...Twierdzi że chcesz zostać zwiadowcą i podlizujesz się jednemu z nich żeby było ci łatwiej. Oczywiście wszystkiemu zaprzeczyłem, a do dyskusji włączył się patelnik który stwierdził że chcesz zostać jego podwładnym a nie jakimś zwiadowcą. Niezły cyrk z tego wynikł...-Powiedział Newt bo dłuższej chwili namysłu.
-CO? Ja? Ja nie che być żadnym ZWIADOWCĄ!- Wykrzyczał Harry a Newt uciszył go szczypnięciem w kolano.
-Wiem że nie chcesz cholerny klumpie...Ale bardziej mnie zastanawia kwestia Ciebie i Louisa. O co chodzi? Miałeś mi o wszystkim mówić, pamiętasz?
-Eh..Nic... Chciałem z nim tylko porozmawiać, ale nie przypomniałem sobie nic-Harry skłamał, wiedząc że jeśli powie prawdę to Newt znów go wyśmieje.
-Uff...To dobrze, już myślałem że znowu ci na łeb padło. Dobra, masz dziś dzień wolny, bo zapomniałem cię obudzić...Ja muszę spadać, a ty zjedz śniadanie. -Powiedział Newt wstając.
-Ta....Dobra....
*
Harry znów był pozostawiony sam sobie. Newt był zajęty, Louisa nie było od rana, a Harry mógł go oczekiwać jedynie wieczorem...Świadomość że może pogadać tylko z tymi dwoma osobami była przygnębiająca. Dla innych był "TYM NOWYM" "NJUBIM" I nikt nie palił się do rozmowy z nim, zwłaszcza po jego występie przy ognisku. Więc pozostało mu cały dzień siedzieć i patrzeć jak trawa rośnie. Dołująca perspektywa. Znów zastanawiał się jak to by było, gdyby nie znalazł się w strefie. Pewnie teraz siedziałby ze swoją rodziną w domu, oglądał by telewizję albo rozmawiał przez telefon z przyjaciółmi...
Zastanawiał się jaka mogła być jego rodzina. Zastanawiał się czy w ogóle ma rodzinę, może jest sierotą? A może jest przestępcą i dlatego znalazł się w tej pułapce. Tyle przygnębiających myśli przewinęło mu się przez głowę w ciągu paru godzin, czuł się wykończony- mimo że był wypoczęty.
Przez chwile miał ochotę zamknąć oczy i już ich nie otwierać, chciał odgrodzić się od całej strefy, od tego wszystkiego co go otaczało. Tęsknił za życiem poza strefą, mimo iż go nie pamiętał. Chciał się wydostać, chciał uciec.
*
Poczuł ostre uderzenie w głowę, przewrócił się a nad sobą zobaczył Gally'ego.
-Co jesy Smrodasie?! Myślisz że nie wiem co kombinujesz?! Czas by ktoś ci pokazał gdzie twoje miejsce!
Harry poczuł cios w twarz, podniósł się i przypatrzył Gally'emu.
Chłopak pędził na Harry'ego z wyciągniętą pięścią, jednak Harry w ostatnim momencie się odsunął a Gally upadł na ziemię.
-Już ja ci pokażę knypku.-Wykrzyczał chłopak w stronę Harry'ego.
-O CO CI CHODZI GALLY?
Jednak nie usłyszał odpowiedzi, chłopak uderzył go w brzuch, a Harry upadł na ziemię.
Widział jak przez mgłę.
-CO TU SIĘ DZIEJE DO JASNEJ CHOLERY!-Usłyszał znajomy głos, jak zwykle, został uratowany przez Newt'a.
-GALLY NATYCHMIAST DO MNIE.-usłyszał drugi znajomy głos, był to surowy i głęboki głos Alby'ego, teraz już wiedział, że Gally będzie mieć przesrane.
-Wszystko ogay Harold?-Zapytał Newt pomagając Harry'emu wstać.-Zawsze musisz się w coś wpierniczyć prawda?
-Taki jest urok bycia Nowym-Odpowiedział Harry i obaj udali się w stronę chatki.
Harry położył się w swoim hamaku, brzuch nadal go bolał ale otuchy dodawała mu ciemność która była widoczna za drzwiami, oznaczało to że Louis niedługo będzie, i że znów będzie mógł zamienić z nim parę słów.

Tak samo świetne jak wcześniej :D czekam na neeeext :3
OdpowiedzUsuńDziękuję ci <3 Dziś postaram się dodac xD <3
OdpowiedzUsuń