Obudził go Newt-Tak jak podejrzewał nie była to pobudka jego marzeń.
Zimna woda oblała całą jego twarz i hamak, zrobiło mu się cholernie zimno.
-Myślałem że nie chcesz zamoczyć mojego hamaka-Powiedział Harry szybko wstając.
-Pomyślałem sobie że w końcu to ty na tym śpisz a nie ja, więc mi to nie robi różnicy Njubi. A teraz dalej, zwijaj się i idziemy nie mam czasu na pogaduchy z tobą od rana.-Powiedział chłopak uśmiechając się.
Harry przebrał się w suche ubrania i wyszedł z chatki za Newt'em. Znów to samo znów jest wilgotno i zimno, była około 5-6 rano, nie miał zegarka więc nie mógł być pewny.
A więc Haroldzie...Moja praca, jako wiceprzewodniczącego polega na kontrolowaniu innych.
-Czyli jesteś w swoim żywiole...-Powiedział Harry spoglądając na Newta który wydawał się lekko zniecierpliwiony.
-Myślisz Harold że to takie łatwe co? Alby całymi dniami siedzi w swoim pokoiku i wychodzi gdy dzieje się coś naprawdę złego. A ja muszę latać za dzieciakami które wdadzą się w bójki albo pyszczą...Gdy jest ich tutaj aż tyle, to nie ma nic fajnego w ganianiu każdego z osobna tym bardziej że jeden jest na południu a drugi na północy strefy.-Rozumiesz świerzuchu?
-Jasne...To w takim razie w czym mam ci pomagać? Sam mówiłeś że nie potrzebujesz pomocy.-Zapytał Harry a na twarzy Newt'a pojawił się łobuzerski uśmiech który Harry już znał-zaraz będzie robić coś na co wcale nie ma ochoty.
-Ty będziesz zajmować się tym czego ja nie lubię, czyli bieganiem z jednego końca strefy na drugą i przekazywanie mi informacji i raportów. Ogay?
-Jasne...Ogay...Już chyba wolałem praktyki u Zarta, tam przynajmniej pomagałem a nie usługiwałem.
-Ostrzegałem cię wczoraj świerzuchu-zaśmiał się Newt-Przecież jestem taki straszny.
Harry lubił Newta, on jako jedyny postanowił mu pomóc i wszystko wytłumaczyć, on zawsze mu bronił poślady przed Gally'm. Czasem jednak był denerwujący i Harry miał ochotę go przydusić.
-No, więc biegnij do Zarta i zapytaj czy z uprawami wszystko ogay, muszę to wszystko zapisać, leć!
Harry przeciągnął się i pobiegł w stronę ogrodzenia za którymi znajdowały się świnie, krowy i inne zwierzęta gospodarcze, wiedział jak tam wejść, w końcu jeszcze niedawno był tam na praktykach.
Był już prawie przy wejściu, zapukał do drzwi, poczekał chwilę a przednim pojawił się znajomy chłopak-Zart.
-Hej, słuchaj, Newt kazał się zapytać czy wszystko w porządku z uprawami..
-Newt?-zaśmiał się chłopak.-Pod koniec tygodnia przychodzi Alby i spisuje co jest potrzebne a co było zużyte w tygodniu, kochaniutki, jesteś u Newta na praktykach prawda?
-Taak?-Odpowiedział Harry lekko zdezorientowany.-No więc cię Newt zrobił w kuja! Zawsze tak robi! Ale zwykle wysyła ich do plastra żeby się zapytali o lekarstwa, nie sądziłem że trafi na mnie tym razem!
Świetnie Purwa-pomyślał Harry-Jeśli tak ma wyglądać dzisiejszy dzień to już wolę go spędzić ze wściekłym Gallym......
Chłopak pobiegł z powrotem w stronę Newta który najwidoczniej świetnie się bawił, skoro zwijał się ze śmiechu.
-BARDZO PURWA JEGOMAC ŚMIESZNE NEWT!-Wykrzyczał Harry, jednak musiał przyznać że nieźle go wkręcił.
-I CO HAROLD?JAK TAM UPRAWY?-*Newt śmiał się* Wystarczy kukurydzy na obiad?-Dokończył.
-Bardzo śmieszne cholera, widać jak podchodzisz do swojej pracy....-Powiedział Harry stojąc nad zwijającym się ze śmiechu na trawie Newt'em.
Newt przestał się śmiać, na jego twarzy zagościła niespotykana dotąd powaga, wstał i spojrzał Harry'emu w oczy.
-Nigdy świerzuchu nie mów że nie traktuje swojej pracy poważnie, po prostu nie mogę ci powiedzieć co całymi dniami robię...To nie taka łatwa praca, zwłaszcza że jakby tego było mało teraz opiekuje się tobą...Potrzebuje czasem trochę się rozerwać, a to co tu zaszło dzieje się z każdym Njubim...Więc następnym razem zastanów się zanim zaczniesz mielić jęzorem....Jesteś tu od paru Purwa dni, jeszcze nie doznałeś trudów życia w strefie...
-Ja, ja przepraszam Newt, nie chciałem..-Powiedział Harry czując wstyd, faktycznie mógł trochę pomyśleć...
-Eh, nie ważne, nie widziałeś...Teraz chodź, oprowadzę cię trochę po strefie...-Odparł Newt i zmienił kierunek marszu, teraz szedł w stronę małego lasku umiejscowionego w najcichszym wschodnim krańcu strefy.
-Po co tam idziemy Newt?
-W lesie można odpocząć... Na końcu jest cmentarz....Można tam przyjść, tam zawsze jest cicho...-Odpowiedział trochę niepewnym głosem.
Cmentarz?-Pomyślał Harry-Po co cmentarz w miejscu pełnym młodych ludzi? Dlaczego oni tutaj umierają?
Newt jakby czytał w jego myślach.
- Próbowaliśmy się wydostać...Próbowaliśmy wszystkiego, wszelkie próby okazywały się nietrafione..Niektóre śmiertelne... Tam chowamy klumpy które chciały się popisać i znaleźć wyjście a przypłacili za to życiem...Ale są tam też groby zwiadowców którzy nie wrócili przed zmrokiem...
Harry'ego zamurowało. Zwiadowcy którzy nie wrócili przed zmrokiem? Jego ciało przeszył dreszcz, przestraszył się i bał się o życie, nie swoje, o życie Louisa.
-Alee, dlaczego ci którzy nie wrócili...Dlaczego oni umarli?-Zapytał się Harry w nadziei że ta sytuacja sprawi iż Newt nareszcie mu wszystko powie..Jednak się rozczarował.
-To nie pora na takie pogaduszki, chce ci uświadomić żebyś się nie wychylał nieproszony, żebyś NIGDY nie wychodził ze Strefy. Rozumiesz?
Harry wiedział ze sprawa jest bardzo poważna, skoro tylu ludzi powtarza mu to tyle razy.
Przysiągł sobie że NIGDY nie wyjdzie ze strefy, żałował tylko że nie może powstrzymać Louisa...
-Idź już-Powiedział Newt po chwili milczenia-mam nadzieje że dałem ci do myślenia i że nie będziesz sprawiał problemów Harold...Proszę cie to dla dobra i twojego i nas wszystkich...
*
Harry resztę dnia spędził na siedzeniu przy swojej chacie . Co jakiś czas spoglądał na wyjścia ze Strefy, czekał z niecierpliwością na zwiadowców..Na Louisa...Myśl o tym że kiedyś on może nie wrócić nie dawała mu spokoju, wpadł w panikę gdy zaczęło się ściemniać...
-To jakiś obłęd-pomyślał-Louis jest tu tyle lat i nic mu się nie stało...Dlaczego teraz miało by być inaczej? -Próbował się uspokoić, jednak te straszne myśli nie dawały mu chwili wytchnienia...Już wolał wysłuchiwać całodziennego biadolenia Newt'a niż siedzieć pozostawiony sam na sam ze swoimi myślami i obawami...To było nie do zniesienia.
Nagle coś zwróciło jego uwagę, wbiegali do strefy, zwiadowcy nareszcie byli...
Harry aż podskoczył z radości, teraz jedynie parędziesiąt minut dzieliło go od pierwszego, wieczornego spotkania z Louisem. Czekał na rozpalanie ogniska, chciał by wszyscy ludzie zgromadzili się w jednym miejscu.
Czekał...Czekał a minuty ciągnęły się jak godziny-Dlaczego tak jest zawsze jak czegoś oczekujesz!?-pomyślał. Zobaczył że przy ognisku jest coraz więcej ludzi...Już nie długo...
Wstał, rozejrzał się a następnie niezauważalnie podążał w umówione miejsce.
Znów czeka. Rozgląda się poszukując tak dobrze zapamiętanej sylwetki.
Idzie. Harry zauważył go natychmiastowo, miał wrażenie że bije od niego jasna poświata, która jest jak światła reflektorów w tą ciemną gwieździstą noc.
-Witaj Loueh-Powiedział chłopak wstając i przytulając Louisa całą swoją siłą.
-Hej Harry...To...Powiedz mi wszystko, wszystko co pamiętasz...-Powiedział Louis przyglądając się lokowanemu.
-Ja...Ja nie pamiętam nic z przeszłości związanego z nami, ale mam pewność że się znaliśmy...Wiem to, czuje że byliśmy blisko, czuje że muszę być przy tobie...
-A ja cię pamiętam z przeszłości, pamiętam twój uśmiech..Pamiętam twoje włosy, znam twoje tatuaże... Masz wytatuowane słowo "Hi!" prawda?
-Tak..Ja, tak mam, skąd ty to wiedziałeś? -Zapytał Harry czując że adrenalina skacze.
-Spojrzałem na swój tatuaż "Oops" i wiedziałem, wiedziałem że ty masz to cholerne HI... To nie jest przypadek Harry, nie możliwe by to był przypadek...
Chłopak zbliżył się do Louisa, ich usta wzajemnie się przyciągały, Harry widział teraz tylko jego oczy, jego oczy które zawróciły mu w głowie gdy pierwszy raz je zobaczył, byli coraz bliżej, mieli się pocałować jednak...
-HEJ CO WY TAM ROBICIE?!-Znajomy, nieprzyjemny głos uderzył myśli Harry;ego niczym młot, to był Gally, zbliżał się do nich.
Chłopcy natychmiastowo odsunęli się od siebie, a chcąc uniknąć nieprzyjemnej wymiany zdań z Gallym postanowili szybko się zmyć.
-Do jutra Harry...
-Do jutra kotku.
jeju po prostu kocham ** ♥
OdpowiedzUsuńDziękuuję <3
OdpowiedzUsuń