Wstał.
Nie wiedząc że zaczyna właśnie nowe życie.
wsłuchuje się w dźwięk metalu uderzającego o metal, wdychając zakurzone powietrze i otaczając się ciemnością.
Podłoga zatrzęsła się, ON przeczołgał się na drugi koniec płyty na której się znajdował.
Uderzył o zimną, metalową ścianę.
-Co to za puszka?-Pomyślał.
Pomieszczanie szarpnęło w górę, dźwięk przypominał jakąś starą fabrykę metalu.
Do głowy przyszedł mu pomysł, trafiony. Znajdował się w windzie, niskiej, ale obszernej windzie towarowej.
Jak się tu znalazł?-pomyślał- o tu się u licha dzieje?!
Nie pamiętał nic. Kim jest, skąd pochodzi, nie znał swojego imienia i nie pamiętał swojego domu. Pustka.
Przeraził się, pot spływał mu po czole, a jego oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności.
Winda kołysała się na boki jadąc w górę, przyprawiając go o zawroty głowy.
Czuł się jeszcze gorzej, chciał uciec, krzyczeć, ale to na nic, mógł tylko siedzieć i czekać.
Poczuł się dziwnie, fakty i obrazy, wiedza o świecie oświeciła jego umysł, ale nie jego życie.
Wiedział jak wszystko funkcjonuje, prezydent, kraje, różne języki.
Pamiętał nazwy państw, wiedział wszystko o świecie, ale nie dawało mu to nic konkretnego, nie wiedział nic o sobie.
Twarze ludzi przewijały mu się przez głowę, tu widział jakiegoś chłopaka w ciemnych włosach, a tu jakiegoś blondyna, nie potrafił jednak ich nazwać, nie znał ich imion, nie potrafił stwierdzić skąd ich zna.
Znajdował się w windzie bardzo długo- tak mu się przynajmniej zdawało, chwila wydawała się być wiecznością.
Był jednak pewny że jedzie więcej niż pół godziny.
Przyzwyczajone do ciemności oczy dostrzegły na około jakieś przedmioty- a raczej kartony.
CHOLERA CO TO MA BYĆ?! -Wykrzyczał a w tym momencie winda szarpnęła i zatrzymała się, Chłopak siedział przejęty, serce biło mu mocno, słyszał je.
TRZASK i oślepiające słońce, winda otwierała się od góry.
Usłyszał śmiechy, rozmowy, był rozkojarzony, po tak długim czasie w ciemności jego oczy odmawiały posłuszeństwa, widział jak przez gęstą mgłę a jego uszy nie dawały rady usłyszeć chociaż jednego konkretnego słowa wśród gwaru panującego na górze.
*
Ktoś chwycił go za ramiona i wciągał do góry. Poczuł świeże powietrze, zapach trawy.
Nie czuł się jednak spokojny, panował straszny hałas, do jego głowy docierały pojedyńcze, niezrozumiałe słowa jak "świerzuch" "Njubi" "klump"
Upadł na ziemię, schował głowę w rękach i miał nadzieję że uda mu się uciec od tego wszystkiego, ku jego zdziwieniu wolał wrócić do windy.
Wstań świerzuchu, nie kompromituj się - Dobiegł go czyiś głos, dalej pójdziemy dalej i wszystko ci wytłumaczę.
Wstał, nadal zakrywając twarz rękoma, prowadzony przez nieznajomego chłopaka.
Dotarli do jakiegoś drzewa, wzrok zaczął się przyzwyczajać do jasnego światła dziennego.
-Pamiętasz jak masz na imię?-Zapytał nieznajomy.
-N-nie.. Chyba nie.. -odpowiedział chłopak.
-Spokojnie, w trakcie tego tygodnia przypomnisz sobie swoje imię. Ja jestem Newt.-chłopak wyciągnął rękę.
-Co ja tu robię Newt? Co tu się dzieje?!-wydusił.
-Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie Njubi. Teraz zaprowadzę cię na twój hamak, połóż się tam i odpocznij, to rozkaz rozumiesz? -Newt chwycił go za rękę i zaczął prowadzić kilkaset metrów po bujnej zielonej trawie. Po paru minutach dotarli do drewnianej, ledwo-stojącej chatki a następnie do prowizorycznego hamaka na którym widniała poduszka.
-Miłych snów. Jeśli ci się nudzi, staraj się przypomnieć sobie swoje imię.-Powiedział dopiero co poznany chłopak i odszedł.
łatwo mu mówić.. "IDŹ SPAĆ" Jak mam spać po tym wszystkim?-pomyślał.
Nastolatek leżał na hamaku próbując przypomnieć sobie cokolwiek, ale na marne, głowa nadal go bolała i mdłości dokuczały.
Może drzemka to nie taki zły pomysł?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz